piątek, 14 października 2016

1. "Ten Justin jest lepszy"


Selena
Usłyszałam trzask drzwi.
Wiedziałam, że znowu się zacznie.
Przynajmniej Jaxon już spał i nie musiał na to patrzeć.
Przyszedł do kuchni, gdzie się znajdowałam i rzucił klucze oraz dokumenty na blat.
- Znowu prowadziłeś pijany? Chcesz kogoś zabić?!- spojrzałam w jego, od jakiegoś czasu, puste oczy.
- A co ciebie to obchodzi?- podszedł bliżej mnie.- Może się zabawimy?- zaczął bawić się końcówkami moich włosów.
- Nie.- łzy napłynęły mi do oczu.
- Ejj kochanie..
- Nie mów tak do mnie.- przerwałam mu.
- Masz mnie słuchać!- podniósł głos i ścisnął moje biodra.
- Obiecałeś mi...- w tym momencie zaczęłam płakać.
- No i co z tego, że ci obiecałem? Kotku, proszę ciebie, robię to co chcę, to moje życie, nie twoje.
- Mówiłeś, że nie będziesz już pił i.. I ćpał. A co robisz?!
- Nie krzycz! Po prostu chcę się trochę rozerwać.
- Pójdź na terapie... Zrób to dla nas...
- Dla was?! Proszę ciebie..- wybuchnął śmiechem.- Nie będziesz mi mówiła co mam robić ze swoim życiem.
- Dobrze, ale w twoim życie już nie będzie TWOJEGO syna i mnie.- chciałam odejść, ale złapał mnie mocno za nadgarstek i przyciągnął do siebie.- To boli Justin..
- Dasz radę. Nigdzie nie wyjdziesz beze mnie skarbie.
- Nie poznaje ciebie, nie poznaje mojego Justina.
- Błagam ciebie... Cały czas jestem twoim Justinem.
- Nie, nie jesteś nim. Jesteś kimś innym, o wiele gorszym. Myślisz, że tamten Justin byłby taki dla nas?!
- Tamtego Justina nie ma, ten jest lepszy, uwierz..- zaczął całować mnie po szyi.
- Zostaw mnie...- próbowałam się wyrwać, ale niestety był silniejszy.- Sam sobie przeczysz!
- Słuchaj, teraz zrobimy to co ja chcę.- jego ręce powędrowały na moje pośladki.
- Przestań!- ignorował, to co mówiłam.- Nie poznaje cię!
- Nie podnoś głosu!- usłyszałam płacz Jaxona- pójdę do niego.
- Nie, nigdzie nie idziesz w takim stanie!
Tym razem go wyprzedziłam.
- To jest też mój syn!- podniósł rękę w górę.
- Uderz mnie, proszę bardzo!
W tej chwili mnie puścił.
Gdy weszłam do pokoju Jaxona był zalany łzami, jak ja.
Szybko otarłam je ręką.
- Co się stało synku?- przytuliłam go.
- B-boli.- wydusił.
- Gdzie boli?- pokazał puluszkiem na brzuch.- Poczekaj, mamusia przyniesie ci lekarstwo, dobrze?
- A mogę z tiobą?
- No to chodż, skarbie.
Wzięłam go na ręce i zeszliśmy na dół.
Niestety w salonie leżał Justin z butelką w ręce.
- Mamo, co się śtało tatusiowi?- spytał.
- Tatuś śpi Jaxi.
- Ale ciemu tutaj?
- Bo przyszedł późno z pracy.
Podałam synkowi leki i wróciłam z nim do łóżka. Ukucnęłam przy nim i czekałam, aż zaśnie.
Dlaczego akurat nas to musiało spotkać?!
Nie wiem co mam zrobić, boję się komuś o tym powiedzieć.
Co się stało z moim Justiem?
Co go tak zmieniło?

Obudziłam się w sypialni, chociaż zasnęłam u Jaxiego.
Obok mnie nie było Justina.
Poszłam do łazienki i zobaczyłam swoje odbicie w lustrze. Cała sina twarz, podkrążone oczy.
Wyglądałam okropnie, więc po kąpieli nałożyłam podkład, puder, pomalowałam powieki i rzęsy.
Ubrałam jeansy z przetarciami, bluzkę z dżerseju i białe botki na koturnie.
Chciałam wziąć Jaxona i pojechać z nim gdzieś na cały na dzień.
Gdy zeszłam na dół, zobaczyłam, że bawi się z Justinem.
- Jaxon, a może pojedziemy na lody?- spytałam.
- No dobzie, ale ty tato też?- spytał Justina, ale odpowiedziałam za niego.
- Nie, Jaxi. Tatuś musi odpocząć bo wczoraj późno wrócił.- spojrzałam na Justina, zdenerwował się.
- Ale ja ce duzie lody.
- Dobrze synku, idź ubrać butki.
Chciałam iść z nim, ale Justin mnie zatrzymał.
- Możesz go w to nie mieszać?!
- A możesz mnie puścić?!
- Przepraszam.. Ale to co było wczoraj, ja naprawdę nie chciałem Selly.
- Tylko wczoraj? To jest codziennie, ja mam dosyć!
- Wybacz mi.
Pokręciłam głową i wyszłam z domu. Wsiadłam do mojego białego Rovera i wybrałam numer mojego brata.
- Joe?
- Cześć Sel, coś się stało?
- Nie.. Ale mogę cię o coś poprosić?
- Jasne, mów.
- Czy mogłabym podrzucić do ciebie na chwilę Jaxona, bo muszę jechać do lekarza?
- Nie ma sprawy. Czekam.
- Dziękuję.
Rozłączyłam się.